piątek, 23 stycznia 2015

3.


~♦~
Ile byłam w stanie zrobić dla lepszej pozycji? Bardzo wiele. Przez ostatnie trzy miesiące poddawałam się zupełnie wszelkim kwestiom. Od barmanki do kelnerki. Pomysłów nie brakowało. Wykazać się musiałam, lecz na pewno nie w ten sposób w jaki moja mama by chciała, aby jej córka zarabiała. Byłam przystępna dla pomysłów Alison. Chciała mi pomóc. Praca w barze w którym spisała mi rewelacyjne recenzje utrzymywała mnie. Byłam jej cholernie wdzięczna, bo wiedziałam, że w jakiś sposób pomogę mamie. Lecz pieniędzy nadal było mi za mało. Wciąż mi czegoś brakowało. Brakowało mi tego beztroskiego życia wśród pieniędzy ojca. Być może jestem ogromną materialistką, ale jego dochód był mym przyjacielem od dzieciństwa. Nie narzekałam na brak finansowy, on wciąż był. Posypało się. Spłynęło do jednej skrzynki odłączając mnie od klucza. 



- Możesz odłożyć tego Ipoda - usłyszałam przeraźliwy głos mężczyzny. Tak przynajmniej mi się wydawało. Gdy odwróciłam się na pięcie ujrzałam faceta w mundurze. - Co z tym robisz? 
- Właśnie miałam za to płacić? 
- Oddalając się dwa metry od sklepu? Jest gdzieś tutaj ukryta kasa? - głośno przełknęłam ślinę. Holly jesteś taka głupia. Po co to ruszałaś. Masz w domu taki sam. Co Cię podkusiło. 
- Ugh.. Bo wie pan - nabrałam powietrza do płuc. 
- Opowiesz o tym na komisariacie, zapraszam. 
- Mam jechać suką? 
- Możesz dojeżdżać konia - roześmiał się jakiś przechodzień, zilustrowałam go chamskim wzrokiem wracając do dwóch policjantów. Byłam zmuszona pojechać z nimi. W końcu muszę zapłacić za swoje głupstwo. 

- Jeszcze musiałam trafić na Ciebie - opadłam bezsilnie na krzesełko w sali przesłuchiwań.
- Też się cieszę, że Cię widzę. - na sam jego głos wywróciłam teatralnie tęczówkami. Największe bagno w jakie się wkopałam. - Holly?
- Nie, Madonna. Co w ogóle tutaj robisz?
- Jestem na stażu.
- I musiałam trafić akurat na Ciebie? Chcę kogoś innego do przesłuchania.
- Nie bądź rozkapryszoną dziewczynką. Przydzielili mnie do Ciebie, więc pogódź się z tym. - wyjął plik białych kartek, na którym jak śmiem twierdzić będzie notował.
- Co robiłaś 20 grudnia 2014 roku?
- Poważnie?
- Jesteś na komisariacie, tu nie ma żartów - nie mogłam się powstrzymać. Wybuchłam niekontrolowanym śmiechem udając, że od teraz już biorę sobie sytuację na poważnie. 
- Obserwowałam Cię. Jak brałeś prysznic, jak w samym ręczniku przechadzałeś przez swój pokój. Masz naprawdę nieziemskie ciało. - przygryzłam ponętnie swoją dolną wargę nie odrywając ani na moment wzroku od chłopaka. On jednak odwrócił swój wzrok kręcąc się nerwowo na swym fotelu. 
- Pani Richard nie stroimy sobie żartów. - podparłam się na łokciach o biurko które nas dzieliło i przyglądając się jego twarzy uśmiechnęłam się. 
- Jesteś taki przystojny. 
- Nie spotkaliśmy się tutaj, aby musiała pani zmieniać bieliznę. 
- Dla Ciebie mogę ją zdjąć. - puściłam mu zalotnie oczko w duchu śmiejąc się. Był taki nieśmiały przy mnie. Jak pewnie przy każdej kobiecie. Czułam to. Czułam jego niepewność, a ja lubiłam wykorzystywać słabość innych. Zaistniałe sytuacje wyuczyły mnie po prostu tego. Nie umiałam się zmienić, a nawet nie chciałam. Odpowiadało mi, że byłam tą, która lubiła być w centrum uwagi, a która miała więcej pewności do siebie i innych niż nie jedna dziewczyna w naszej szkole. Lubiłam górować. 
- Jesteś jeszcze zabawniejsza niż w szkole.
- Ja po protu chcę już skończyć te śmieszne przesłuchanie.
- My go nawet nie zaczęliśmy.
- Więc mam pomysł panie władzo. Sam opiszesz piękną sytuację tak, gdybym ja ją opowiadała.
- W takim razie chcesz srogo odpowiedzieć za swoje wykroczenie?
- Co niby możecie mi zarzucić?
- Zagrożone jest karą od 3 miesięcy do 5 lat pozbawienia wolności.
- Na pamięć już się tego nauczyłeś?
- Będziesz współpracować czy nie? - westchnęłam ciężko pod nosem układając sobie wszystko w całość. Byłam już znudzona tymi zdarzeniami. Było już późno, a jutro szkoła.
- To tylko ipod.
- Tylko czy nie tylko, ale dopuściłaś się przestępstwa, a o to już bym Cię nie oskarżył.
- Mam trudny okres w życiu, okej? - wysyczałam.
- Taka bogata panienka kradnie?
- Nie masz prawa mnie osądzać. Nie znasz mnie.
- Znam Cię lepiej niż przypuszczasz?
- Ze szkolnej gazetki?
- Nie koniecznie. Słyszałem wiele.
- Plotki zawsze nimi pozostaną. Nie sądziłam, że jestem chłopakiem, który w nie wierzy - poderwałam się z siedzenia rozglądając się po sali. Bingo. Odnalazłam to czego szukałam. Biorąc plastikowy kubek do ręki nalałam sobie wody z syfonu. Przecież tego nie mógł mi zabronić.
- Czy to wszystko?
- Usiądź tu, bo tylko mnie wkurwiasz - podniósł ton swego głosu. Od tej strony nawet nie znałam go.

" To dziwak, najlepiej trzymać się od niego z daleka" 

Nagle w głowie słowa Alison. Nie bałam się, nie miałam czego, ale jego postawa. Jego postawa zaintrygowała mnie. Może nie był taką ciotą na jaką wszyscy go spisują.
- Słuchaj Bieber! Wkurwiam czy nie wkurwiam to Twoja praca. 
- Ale nie muszę opiekować się tutaj szczeniaczkiem. 
- Nie przypominam sobie, abym miała cztery łapy i ogon. 
- Jesteś taka irytująca, ale również tak bardzo pociągająca. - znalazł się tuż przy mnie. Był zbyt blisko. To odrzucające. Jego zapach mnie odrzucał. Lecz nie mogłam wcale go wyczuć. Raz jego pewność mnie przerażała, a raz powalała. Tykająca zagadka namiastki mężczyzny. 
- Skończyliśmy na dziś. 
- Ja jestem od tego, aby mówić kiedy będziesz mogła stąd iść. 
- Jestem tutaj już godzinę. 
- I nic konkretnego się nie dowiedziałem. 
- Przystąpiłam się do przestępstwa to przystąpiła, co jeszcze? 
- Wiesz mam pewien plan. - nagle w gardle utknęła mi śniadaniowa kanapka. Był strasznie nieprzewidywalną osobą, więc co tym razem mógł wymyślić. Jego przenikliwy wzrok dopiero mnie przerażał. Przyglądał mi się w sposób taki, jakby właśnie zaraz miałby ochotę rzucić się na mnie. Jakbym była jego zdobyczą. 
- Musisz zgodzić się na pewien układ - szybkie dwa spojrzenia i odpalił papierosa. Jego dym unoszący się nad jego głową przyśpieszał mój puls. Zaskakiwał mnie. - Więc jak? 
- Wysłucham Cię najpierw. 

- Holly kurde gdzie Ty się podziewałaś? - w progu mieszkania stanęła moja rodzicielka. Od razu setka pytań. Rozczarowanie, gniew, bunt wychowania. Co miałam jej niby powiedzieć? Mamo Twoja córka została zmuszona do kradzieży? Przecież ona się na mnie zawiedzie. Nie mogę powiedzieć. Będzie miała ogromny żal. Ale nie mogę jej oszukiwać. Nie mogę wykorzystywać zaufania. Byłam pomiędzy młotem, a kowadłem. Żadnego wyjścia. Starałam się sama siebie zrozumieć, lecz to było jeszcze trudniejsze.
- Mamo, Alison potrzebowała mojej pomocy.
- Mogłaś chociaż zadzwonić.
- Mogłam, ale wyleciało mi to z głowy. Przepraszam.
- Nic nie szkodzi, na drugi raz poinformuj mnie, że wrócisz tak późno.
- Teraz już pójdę się położyć - ucałowałam jej policzek.
Żałuje. Nie wiem co strzeliło mi do głowy, aby zrobić takie głupstwo. Nic mnie tak naprawdę nie tłumaczy, ale nie chciałam tego. Lecz myślę zawsze po fakcie. Jak dosłownie każdy.
Osuwając się bezsilnie po drzwiach swego pokoju schowałam swą twarz w swych dłoniach. Pogubiłam się. Zgubiłam się w drodze po swoje upragnione szczęście. Powinnam już dawno się z tego podnieść, ale brakuje mi ojca w domu. Brakuje mi nawet kłótni z nim, brakuje jego głupiej gadki. Dosłownie wszystkiego. Wiele mogłabym oddać, aby znów mieć normalną rodzinę. Mamie tez jest ciężko - widzę. Jeszcze się nie pozbierała mimo tych miesięcy, aczkolwiek nie mam co się jej dziwić.
Dźwięk telefonu - krótki, lecz dobitnie roznoszący się po pomieszczeniu. Westchnęłam cicho pod nosem z trzęsącymi rękoma biorąc telefon do ręki.

xx "nieznany:
Przemyślałaś moją propozycję?

Propozycja. Układ. Bieber. Propozycja. Układ. Bieber. Wszystko szło nie tak. Od jednej katastrofy do drugiej. Bałam się postawić krok w przód. Wyłącznie cofałam się do przeszłości, ale pewnie dość często tak masz, zgadłam? Wracasz do wspomnień, gdzie było Ci o wiele lepiej. To normalne. Chwila złudzeń jest Ci bliższa niż chwila w której masz podjąć kim Ty tak naprawdę chce być i co osiągnąć.



~♦~
Postanowiłam, że me rozdziały będą pełniejsze w momencie, gdy będą połączone z akcją. Trzeci jest ostatnią moją krótką formą. Po prostu to początek, a ja nie chciałam wymyślać jakiś absurdów aby tylko nabić jego treść. To zwykły wstęp. Więc opisany jest w miarę możliwości. 
Czwarty będzie już rozbudowany i na kilometrowe znaki. U mnie to normalne i dlatego chciałam, abyście byli cierpliwi by Was zaciekawić w odpowiedni sposób. 
Dodane dwa rozdziały w jeden dzień to już coś aniołki.. 
A jak myślicie jaki to będzie układ? 



2 komentarze:

  1. Zapowiada się naprawdę dobrze i muszę Ci powiedzieć, że naprawdę nie mogę doczekać się next ♥
    powiadom mnie o rozdziale x
    zapraszam do mnie xx
    fuck-everything-im-belieber.bloblo.pl

    OdpowiedzUsuń
  2. Fajnie piszesz :) Ciekawa jestem jak to wszystko się rozwinie.Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń